An island​ like a wallpaper

azory8.JPG

When I’m planning a city escape usually the islands are my top choices. Probably because they are so far from everything and that’s what I need sometimes. Besides, life is alway bit slower there than on the mainland.

* * *

Jeśli mam gdzieś uciekać, to najchętniej na wyspy. Pewnie dlatego, że są tak bardzo odizolowane od wszystkiego i czasem tego mi właśnie trzeba. Poza tym swojej karierze instruktorsko – kitsurfingowej mam już zaliczone kilka miesięcy mieszkania na wyspach, a gdyby jeszcze do tego doliczyć nasz polski półwysep to uzbierałoby się i kilka lat. Ale niestety, jak sama nazwa wskazuje, jest to tylko pół – wyspy, więc się nie liczy.

*przejedź w dół, aby. przeczytać po polsku

* * *

This time I want to tell you about the Azores. The place that is not that easy to reach but it’s still doable and definitely worth it.

Since I was spending my Erasmus in Portugal, it was quite easy to get there. And also, cheap. I wasn’t hesitating long when I saw tickets for only twenty euros and thus the decision was taken fast. As the price was low and I didn’t bother to check where exactly the island is, I assumed that as it belongs to Portugal, it must be close. To my surprise, a small screen in the plane showed that we are heading to the small point that is more or less in the middle of the Atlantic Ocean. I didn’t expect that in just a few moments I would be halfway between Europe and America.

I don’t know how to explain it, but the place differs from the country to which it belongs. Although Portugal is also isolated from the rest of Europe, it’s still a bit different here. Maybe a reclusive place generates a different point of view on life*. The island is even further away from everything, but it’s not so melancholic and nostalgic here as on the land. But still, they serve the same French fries next to rice as they do in Portugal.

The island São Miguel is the biggest of the whole archipelago has its capital in Ponte Delgada. The city is located by the ocean. It’s not small though. If you wish you can even study here! It’s nice to stroll around the old building and you might find the narrow streets quite charming but the whole sightseeing won’t last longer than half a day. It’s worth to start in Ponte Delgada and spend some time there but the whole island has much more to offer!

São Miguel is absolutely breathtaking! Basically, the whole island looks like somebody was designing wallpaper for your computer. It’s hard to believe – since recently each photo that you see on the internet was edited at least twice – but the island looks even better in real than on the pictures!

azory1

azory19.JPG

azory3

The Azores can be visited by car, bicycle or foot. I’d prefer the second option now, but back in the days, we decided on the first one. I don’t drive often but when I do, it always happens at places like Mallorca or Azores where the roads are curvy, narrow and steep. Not the best choice. An additional attraction on the Azores is the weather. It’s constantly changing so you will be driving in the rain, fog or even hail if you are lucky. It feels a bit like a computer game with random road sign informing you about upcoming extra difficulties. In general, you hardly ever use any other gear than the two. But the views are absolutely stunning and worth it!

One of the most beautiful places is Sete Cidades. It’s a must-see and probably if you type #azores on Instagram, that’s what will pop up. The tiny town is located in a valley and it’s surrounded by two lakes – Lagoa Azul and Lagoa Verde.  That literally means Blue Lake and Green Lake and indeed, everything here is in these colours. The whole area seems flat but once you look around, you notice that it’s actually a volcano crater. I was just about to calm down everybody by writing that the volcano is inactive but well… Guess what, I double checked it and it’s active! In any case, the place looks stunning and if you climb on the ring of the volcano it looks even better. There’re also numerous hiking paths around.

azory7.jpg

Most of the villages on the island are really charming. We visited Mosteiros which was really nice and full of small white houses. But before we got there, we had to stop several times to let a herd of donkeys pass through the road. These are the norms on the island. Narrow streets of Mosteiros lead to the ocean. Massive oceanic waves crash on the sharp rocks on the shore and you can stare endlessly at them!

azory9azory12

There’s one more thing that makes the place unique. The Azores are known for their hot springs. Some of them are so hot that even the mud around bubbles. Natural thermal water looks really magic when you just stroll around and see a lake with a fine mist floating above it.

In many places of Sao Miguel, if you climb up to the peak of the mountains, you can see the ocean. Unless it gets foggy. You should never rely on a weather forecast on this island. The weather changes each hour and if the day started sunny it doesn’t necessarily mean it will finish like this.

I never forget the viewpoint to which we were driving for around 50 minutes through the tiny steep road. When we finally arrived, the only thing that we could see was a big sign informing us that we are looking at Miradouro which literally means a viewpoint. Everything was a dense white soup. Additionally, it was incredibly windy so we decided that we saw enough – and that means nothing – and we drove away.

azory15

But also, thanks to this crazy weather and frequent rain showers the island is unbelievably green. It’s so leafy that it even looks fake. Yet, it’s not. I could take a countless amount of photos since nature is stunning and absolutely unique here.

Islands are usually different than the country they belong to and perhaps that’s what attracts me to them. They are not only a city escape but also an escape from everything to a completely different reality. Probably, a reality where I wouldn’t stay long in normal life.

*is it too brave to say?

* * *

 

Nie będzie to na pewno niespodzianką, jeśli teraz powiem, że dzisiaj będzie o wyspie, a konkretniej o Azorach, czyli miejscu, które, mimo że jest w dość dużym stopniu odizolowane od reszty świata, to można się tam stosunkowo łatwo dostać. Ja wybrałam się tam podczas mojego Erasmusa w Porto, bo z Portugalii można tam tanio dolecieć. Kiedy zobaczyłam bilety za dwadzieścia euro, długo nie zwlekałam z decyzją. Jako że cena była niska, a ja nie sprawdzałam, gdzie dokładnie leżą Azory – bo przecież przynależą do Portugalii, więc muszą być blisko – to stwierdziłam, że lecimy gdzieś niedaleko. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w samolocie mały ekranik wyświetlił, że cel podróży to mały punkt mniej więcej na środku Oceanu Atlantyckiego. Niby nic strasznego, ale po prostu nie spodziewałam się, że za chwilę znajdę się w połowie drogi między Europą a Ameryką.

Ta podróż, to jedna z tych, gdzie zaraz po starcie samolotu zostawia się kontynent daleko za sobą, a potem przez długi dłuuugi czas widać tylko ocean. I nagle ni stąd ni zowąd wyłania się wyspa, która ma być twoim domem na kolejnych kilka dni…

Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale archipelag różni się czymś od kraju, do którego przynależy. Chociaż Portugalia też jest zdecydowanie wyizolowana od reszty Europy, tu jest trochę inaczej, a życie toczy się swoim własnym biegiem. Mimo że wyspa jest jeszcze dalej od wszystkiego, to nie jest tu aż tak melancholijnie i nostalgicznie. Ale za to jak na Portugalię przystało, tu też na talerzu wylądują frytki serwowane razem z ryżem.

Wyspa São Miguel jest największa z całego archipelagu i ma swoją stolicę w Ponte Delgada.Miasto położone jest nad samym brzegiem oceanu i wcale nie jest takie małe. Gdyby ktoś miał ochotę, to można tu nawet studiować! Albo tak jak ja, przespać się w starym Klasztorze i poznać kilka ciekawych osobistości. Jakoś mam zamiłowanie do tych Klasztorów…

W Ponte Delgada jest kilka ładnych gotyckich budynków, więc warto się przejść wąskimi uliczkami, ale zwiedzania nie starczy na dłużej niż pół dnia. Dlatego w mieście warto zatrzymać się na chwilę, a potem lepiej wyruszyć w głąb wyspy, która mimo że nie jest taka duża, ma wiele do zaoferowania.

Już kilka razy przekonałam się, że są takie miejsca na ziemi – choć trudno w to uwierzyć – które na żywo wyglądają lepiej niż na zdjęciach. I właśnie jednym z takich miejsc są Azory, które stanowią gotowy plener fotograficzny. Widoki zapierają dech w piersiach (pod warunkiem, że akurat wszystkiego nie spowije gęsta mgła) i trzeba tylko do nich dotrzeć.

Można zwiedzać samochodem, rowerem czy stopem. Ja teraz najchętniej wybrałabym tą drugą opcję, ale wtedy akurat zdecydowałyśmy się na tą pierwszą. Tak się jakoś składa, że dosyć rzadko jeżdżę i jak już wypożyczam auto, to zawsze w takim miejscu jak Azory albo Mallorca, gdzie są tylko wąskie kręte drogi, więc na ogół czeka mnie ostry trening. Na Azorach dodatkową atrakcją jest pogoda zmieniająca się w zawrotnie szybkim tempie, niespodziewane zakręty i stroma droga. Można się trochę poczuć jak w grze komputerowej. Co chwilę wyskakują znaki informujące o kolejnej serpentynie albo wyjątkowym nachyleniu drogi. Generalnie rzadko wchodzi inny bieg niż dwójka. Ale za to widoki, które można zobaczyć – jeśli ktoś zdecyduje na chwilę oderwać wzrok od kierownicy – są zniewalające.

Jednym z najpiękniejszych miejsc jest Sete Cidades. Malutkie miasteczko położone jest w dolinie nad brzegami Lagoa Azuli Lagoa Verde, czyli Jeziora Niebieskiego i Zielonego. I rzeczywiście królują tu takie kolory. Teren wydaje się być bardzo płaski, chociaż cała dolina to krater wulkanu. Już chciałam napisać uspokajająco nieczynnego,ale sprawdziłam i bynajmniej, wulkan jest czynny. W każdym razie całość wygląda imponująco, jeśli jest się w środku, ale patrząc z góry na całą dolinę – to dopiero jest widok! Dookoła wiją się liczne szlaki piesze.

Większość okolicznych małych miasteczek to urocze wioski znajdujące się nad brzegiem oceanu. My akurat zjechałyśmy do Mosteiros, które nie wyróżnia się znacząco od pozostałych, ale mnie urzekło. Przed dojechaniem musiałyśmy tylko zatrzymać się kilka razy, żeby przepuścić przez drogę stado osłów. To normalnerealia wyspy. Wąskie uliczki w Mosteiros otoczone białymi domkami dochodzą aż do plaży. Masywne oceaniczne fale w niczym nie przypominają tych morskich i przetaczając się przez wodę rozbijają się o z impetem ostre skały tuż nad brzegiem. W wielu miejscach ze szczytów gór widać, jak woda oblewa wyspę ze wszystkich stron.

Azory są znane również z gorących źródeł. Niektóry z nich są tak gorące, że bulgocze nawet błoto, które je otacza, a same zbiorniki ogrodzone są płotem, żeby nikomu nie przyszło do głowy do nich wskoczyć. Górskie parujące jeziora, nad którymi unosi się delikatna mgiełka, wyglądają naprawdę magicznie.

Poza tym wyspa to istny roller coaster pogodowy. W ciągu jednego dnia słońce może zostać kilka razy przepędzone przez ulewny deszcz albo mgłę. Pamiętam, kiedy jadąc do punktu widokowego, wspinałyśmy się samochodem widząc jedynie na odległość jednego metra. Kiedy dojechałyśmy, jedyne co zobaczyłyśmy to tabliczka Miradouro, co oznacza właśnie punkt widokowy. Wszystko inne było spowite gęstym białym mlekiem, a wiatr wiał tak mocno, że trudno było ustać. I tyle było z mojego oglądania. Ale właśnie dzięki tym częstym zmianom pogody i obfitym deszczom jest tu niesamowicie zielono. Wygląda to dosłownie tak, jakby ktoś przesadnie podkręcił kolory przy edycji zdjęć. Można tak po prostu stać i patrzeć bez końca.

To co mnie przyciąga do wysp – poza oczywistą chęcią wakacji i zobaczenia nowego miejsca – to ich odmienność. Mieszkańcy wydają się trochę różnić od tych zamieszkujących stały ląd i często mam wrażenie, że bardziej identyfikują się ze swoją wyspą niż z resztą kraju. Czasem wydaje mi się, że chciałabym zostać w tej inności, ale założę się, że nie przetrwałabym próby czasu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s